|
Redakcja Tygodnika Powszechnego
Kraków - Wiślana 12
Tajemnica wiary świętej i dla mnie pozostaje tajemnicą.
Wierzę, ale dlaczego trudno mi sformułować.
Podstawy wiary dało mi wychowanie w rodzinie katolickiej
A wiara religijna potrzebna do właściwego rozumienia i postępowania uzyskałem kończąc przed wojną biskupie gimnazjum typu klasycznego/greka, łacina/Colegium Marianum w Pelplinie (przyjęty 20.08.1934 ukończenie 4.06.1938).
Tak w gimnazjum jak i w późniejszym życiu doświadczyłem, że wiara jest łaską, którą otrzymujemy i że do wiary nie zdołamy nikogo przekonać.
Jeśli pragniemy aby ktoś niewierzący przejrzał i stał się wierzącym musimy się za niego w tej intencji modlić i ofiarować umartwienia i cierpienia.
Zasadniczą odpowiedzią na pytanie -dlaczego wierzę ? -jest, bo otrzymałem łaskę.
Czy łaskę otrzymałem za darmo?. Nie. Tak jak odkupienie i wszystkie inne łaski zawdzięczamy nauce, Męce i Zmartwychwstaniu Pana Jezusa.
Wierzę dlatego, że umarł za mnie Chrystus.
Wierzę dlatego, że Bóg w Swoim niezgłębionym Miłosierdziu po śmierci mej rodzonej matki 3 dni po moim
urodzeniu dał mi drugą matkę, która w imię Jezusa wychowała mnie nie robiąc różnicy
między przyrodnim rodzeństwem, tak, że do pełnoletności nie wiedziałem i nie odczuwałam różnicy w sercu matczynym.
Wierzę dlatego, że mój katecheta, który zginął w obozie, dobrze mnie przygotował do spowiedzi do komunii św, i choć wtedy dużo nie rozumiałem
jednak dziecięcym szczerym sercem czułem wielkość tajemnic sakramentalnych.
Wierzę dlatego, że nigdy dobrowolnie nie powątpiewałam a prawdy wiary św. a nasuwające się wątpliwości
szczególnie w wieku młodzieńczym, wyjaśniałem czytając dzieła Tihamer Thotha,
duszpasterza węgierskiej młodzieży i szukając światła w sakramencie pokuty i ołtarza.
Wierzę dlatego, że przez 30 lat mego świadomego życia, bez przerwy potykąjąc się z moimi wadami i grzechami,
mimo, że często upadałem, zawsze wracałem do domu Ojca Najlepszego.
Wierzę dlatego, że bez wiary w to wszystko co podaje Kościół Katolicki, życie dla mnie nie miałoby sensu ani celu.
Wierzę dlatego, że Pan Jezus pozostał z nami rzeczywiście z Ciałem i Krwią i ilekroć tylko zapragniemy karmi nas Sobą i wzmacnia.
Per Ipsum, cum Ipso et in Ipso……

|
Tata - Pelplin 1938.
Nie bez znaczenia dla otrzymania łaski wiary świętej
pozostają cierpienia mych bliższych czy dalszych bliźnich.
Czy to mej babci, którą opuścił dziadek a ona sama wychowała
Po Bożemu liczne pozostałe dzieci, czy to mej siostry,
która w kwiecie wieku zmarła na gruźlicę, czy to mych kolegów
którzy zginęli w 1939 roku i potem w obozach, czy to mego katechety,
i profesorów, których niemcy zabili w 1939 r.
Czy to cierpienia, głód i niedożywienie tylu niewinnych dzieciątek czy to wreszcie
osobiście niezasłużone choroby, kalectwa i udręki duchowe
tak wielu, wielu nieznanych mi ludzi.
Mej zasługi w tym, że wierzę jest niewiele-szczere i pokorne serce.
Tak mniej więcej w dużym skrócie i niedoskonałe opisałem
Powody mojej wiary w Boga, Ojca Jedynego, Najlepszego,
Najmiłosierniejszego, który wszystko stworzył, utrzymuje i kieruje.
Niespokojne jest serce człowiecze, dopóki nie spocznie w Tobie Panie.
Druga część ankiety-dlaczego wątpię, odchodzę,-
Jest dla mnie nieaktualna, ponieważ w żadną z prawd wiary
nie wątpię i nie mam zamiaru odejść.
Odejście od wiary św. uważam za największą tragedię i klęskę
Życzliwie i pokornie proszę Boga, aby mnie od tego zachował.
"Cóż jest wśród stworzenia bez Twojego tchnienia jeno cierń i nędzę"
- Tur
- lat 42-wykształcenie średnie
- ojciec licznej rodziny.
PS: Bardzo ciekawa byłaby ankieta -Jak uzewnętrznia się moja wiara.
To pisał mój tata Bernard -Paul- Johannes Tuszynski
Urodzony 24.07.1919 w Nordhausen
(6 marca 1945 r. w obozie Dora-Mittelbbau Nordhausen, zmarł 73 letni generał Ignacy Ledochowski "Häftling Numer 113195" -brat Św. Urszuli Ledochowskiej i Bł. Marii-Teresy Ledochowskiej należący do AK Kraków)
 
|
Apostoł Miłosierdzia w Gdańsku
Żołnierz AK w Krakowie pseudonim "Tur".
Uniknął wyroku śmierci za przyczyną Koronki do Miłosierdzia.
Księgowy, organista Kościoła Św. Michała Archanioła - Oksywie (1956-1970).
Ojciec 6 dzieci, Apostoł Miłosierdzia.
Bernard Tuszyński zmarł nagle na zawał serca 10.03.1983 r. w Gdańsku
w 38 rocznicę śmierci w Stuthofie ukochanego wujka Bernarda Kozielskiego
zamęczonego 10 marca 1945
(modlitewnik Bernarda Kozielskiego mam w Hamburgu).
Jezu ufam Tobie! Oliwa 20.IV.1969 r.
Przewielebna Siostro!
Od wielu lat jestem aktywnym czcicielem Miłosierdzia Bożego
I przryjacielem Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia z Krakowa.
Ostatnio w czasie spotkania z ks. dr M. Sopoćką dowiedziałem
Się o Waszych trudnych warunkach nie pozwalających na
Wykonywanie reguły Sióstr Miłosiernego Odkupiciela.
Ponieważ, znam wiele osób z grona zwolenników siostry Faustyny
Może wspólnie moglibyśmy zaradzić niektórym trudnościom.
W drugą niedzielę maja ma się odbyć spotkanie czcicieli Miłosierdzia
Bożego z całej Polski w Częstochowie, którzy bardzo interesują
Się dziełem siostry Fauatyny i dla nich byłoby wielkim przeżyciem
Usłyszeć od Sióstr jak wygląda realizacja i życie zakonu Sióstr
Miłosiernego Odkupiciela, który powstał z jej inspiracji.
Proszę łaskawie napisać do mnie w sprawie powyższej propozycji.
Może z tego wyjdzie większa Chwała Boża, czego bym bardzo pragnął.
Pozdrawiając serdecznie Przewielebne Siostry
Życzę obfitych łask Miłosierdzia Bożego
Oddany sprawie
Bernard Tuszyński
ul. Lumumby 32/J/12
Woj. Gdańskie
Uwielbiony Bóg w Miłosierdziu!
Białystok
9.IV.1964 r.
Szanowny Panie,
Przeżycia s. Faustyny były dla mnie tylko okazją, a nie źródłem, przyczyną do szerzenia kultu Boga
W Miłosierdziu. Wobec nie uznania przez św. Officjum tych przeżyć za nadprzyrodzone, a tym
Bardziej wobec udzielenia mi "monitum" (skądinąd niesłusznie), bym się wcale nimi nie zajmował,
Musiałem, jak i przedtem, oprzeć ten kult wyłącznie na Piśmie św. Tradycji i Liturgii, nie wspominając
Nawet o przeżyciach s. Faustyny, jako o okazji. W ten sposób napisałem czterotomową pracę
,,Miłosierdzie Boga w dziełach Jego,, z których pierwszy tom wyszedł w Londynie 1959r.
przetłumaczony na język angielski (drugi i trzeci tom zostały wydane w Paryżu 1960,1962), a czwarty
tom wyjdzie może w r.b. Nadto streszczenie tych tomów napisałem po łacinie i obecnie po wydaniu
w Paryżu będzie ono w tym miesiącu Papieżowi i wszystkim Biskupom na świecie wraz z osobnym
listem przedłożone.
To nie ma nic wspólnego ze sprawą s. Faustyny, której proces informacyjny winien
się rozpocząć w Krakowie i o co mają się ubiegać ss. Matki Boskiej Miłosierdzia u Arcybiskupa
Krakowskiego. W tej sprawie w roku 1948 złożyliśmy podanie (ja i Przeł. Generalna ss. M.B.M.) do
św. p. Kard. Sapiehy, ale siostry je potem wycofały (bez porozumienia się ze mną) i mianowały same
Postulatora w tej sprawie nie jakiego Ks. Suwały (pallotyna) w Rzymie, który doprowadził sprawę
Do znanego wyniku. Wobec tego moja akcja obecna nie przeszkadza, by SS. Matki Boskiej Miłosierdzia
Rozpoczęły na nowo drogą właściwą starania u Arcybiskupa Krakowskiego o wszczęcie procesu
Informacyjnego s. Faustyny, o czym im to zakomunikowałem. Moja interwencja w tej sprawie jest
Zupełnie zbyteczna, a nawet wobec zakazu św. Officjum całkowicie niemożliwa. Jest jeszcze przeszkoda
Do wszczęcia procesu informacyjnego, brak sprawdzonych cudów za wstawiennictwem s. Faustyny.
O jednym cudownym uzdrowieniu (p. Klosówny) w r.1944 słyszałem i zbierałem odpowiednie świadectwa
Lekarskie, które posiada sama uzdrowiona /Szymanowo 11, p. Mołduty pow. Morąg woj. olsztyńskie.
A opisy są u sióstr w Łagiewnikach, ale muszą one protokolarnią być potwierdzone przez Trybunał
Kościelny, czego dotychczas mimo mojej prośby nie uczyniono. O drugim cudownym uzdrowieniu
Słyszałem, że miało miejsce w Rzymie u kard. Tisseran a, ale szczegółów nie mam. Z powyższego
Wynika, że ze swej strony robiłem i robię, co mogę.
Łączę pozdrowienia w Jezusie Najmiłosierniejszym i cieszę się, że Sz. Pan ma tę sprawę w sercu,
Starając się ze swej strony popierać ją modlitwą i w miarę możliwości czynem.
W oryginale podpis ks. Michała Sopoćki
Jezu Ufam Tobie - kartka pisana przez moją mamę.
Ja i mój mąż Janusz
  
 
Maria-Teresa z Hamburga
| | |